Ceny paliw.
WBIZNES.COM

Paliwa w UE podrożały o 31,4% r/r. Inflacja znów tankuje na nasz rachunek…

Paliwa w UE podrożały o 31,4% r/r. Inflacja znów tankuje na nasz rachunek…

Optymiści, którzy obstawiali szybkie wyhamowanie inflacji i kolejne obniżki stóp procentowych, mogą na razie schować konfetti. RPP stóp nie podniosła, ale paliwa znów przypominają, że inflacja ma jeszcze pełny bak i wszystko przed nami. We wrześniu ceny paliw i smarów w UE wzrosły o 31,4% w porównaniu do września 2025 r i był to największy wzrost w III kwartale.

Największe wzrosty cen zanotowano w Bułgarii (+42,2%), Estonii (+40,6%) i na Litwie (+40,2%) – tylko tam przekroczyły one 40% rok do roku. W kolejnych 12 krajach wzrost był wyższy niż 30%; rozpiętość w tej grupie sięgała od 30,3% w Portugalii do 37,5% w Czechach. Najłagodniej zmiany odczuły Węgry (+6,9%), Irlandia (+17,7%) i Szwecja (+19,9%) rok do roku.

SZACUNKOWY RANKING CEN WRZEŚNIOWYCH

Procentowy wzrost cen to jednak nie to samo co ich obecny poziom. Paliwo nie musi być najdroższe w krajach, w których w III kwartale podrożało najbardziej. Dlatego obok dynamiki zmian sprawdziliśmy również, ile średnio kosztowały benzyna i diesel we wrześniu:

Wprawne, analityczne oko dostrzeże tutaj paradoks, który opiszemy poniżej.

MAŁY MOŻE WIĘCEJ? WSPÓLNOTA EUROPEJSKA?

W tym przypadku akurat tak. Jak widać na powyższych wykresach, Malta – najmniejsze państwo UE zarówno pod względem powierzchni (316 km²), jak i liczby mieszkańców (588 254 według danych na koniec 2025 r.) – od czerwca 2020 r. nie zmienia cen benzyny i diesla na pylonach stacji paliw.

Rząd opanował umiejętne korzystanie z narzędzi hedgingu oraz stworzył system dopłat z budżetu państwa. Niektórzy powiedzą, że Malta może sobie na to pozwolić, ponieważ nie ma lądowych sąsiadów, którzy przyjeżdżaliby tankować tańsze paliwo na koszt maltańskiego podatnika. To argument wart rozważenia. Ale może właśnie dlatego warto rozmawiać o wspólnym europejskim mechanizmie stabilizacji cen paliw, inspirowanym rozwiązaniem maltańskim?

Skoro potrafimy wspólnie ustalać, czym Europejczycy mają jeździć, może potrafimy również zadbać o to, ile kosztuje ich dojazd do pracy?

Tym bardziej że pozycja negocjacyjna całej Unii byłaby znacznie lepsza niż pozycja każdego kraju z osobna. Obecnie wygląda to trochę tak, jakbyśmy byli na meczu piłki nożnej, na którym każdy piłkarz gra do swojej indywidualnej bramki. Prawda jest taka, że żaden europejski kraj nie jest w stanie samodzielnie konkurować z USA, Chinami czy Rosją. Ale wspólnie są w stanie zrobić dużo więcej. Tylko warto skupić się na priorytetach. Porzucić/zawiesić strategiczne projekty dotyczące nakrętek przytwierdzonych do butelek czy wizji zielonej Europy, która prawdopodobnie na zawsze pozostanie tylko utopijnym snem, i skupić się na rzeczach naprawdę istotnych.

PALIWO ZA 3,56 ZŁ (0,82 EUR)? TUŻ ZA GRANICĄ PODLASIA

Ciekawostką jest, że wielu mieszkańców województwa podlaskiego tankuje benzynę znacznie taniej niż pozostali rodacy czy nawet ich maltańscy przyjaciele (korzystający z najniższych cen paliw w UE). Dzięki możliwości bezwizowego wjazdu na Białoruś mogą znacząco ograniczyć swoje wydatki na paliwo.

Unia ze swoim potencjałem mogłaby zapewne wynegocjować znacznie lepsze ceny – niekoniecznie u białoruskiego dostawcy. Chociaż ktoś mógłby słusznie zauważyć, że w niektórych rejonach Europy tankujemy paliwo dokładnie tego samego pochodzenia, tyle że za wielokrotność tej ceny.

KTO ZYSKUJE, GDY WSZYSCY TRACĄ?

Okazuje się, że wysokie ceny paliw czy nawet inflacja mają swoich zwolenników. Nie chodzi tu wyłącznie o państwa, ale również o firmy, które sprytnie wykorzystują chwytliwe nagłówki jako uzasadnienie kolejnych podwyżek. Nawet wtedy, gdy paliwo stanowi zaledwie niewielką część całkowitego kosztu ich produktów, a jego rzeczywisty wpływ na cenę końcową jest znacznie mniejszy, niż sugerowałaby skala podwyżki.

Przy obecnej sytuacji rynkowej wszystkim powinno zależeć na stabilizacji rynku paliw. W przeciwnym razie ryzykujemy kolejną falę wzrostu cen i inflacji w najbliższych miesiącach, podczas gdy część przedsiębiorstw już dziś ma problem z konkurencyjnością.

A wszyscy, którzy korzystają z obecnej sytuacji, powinni zadać sobie pytanie:

Co będzie, gdy kolejna firma w Europie – mój dostawca, klient lub partner, podatnik – zgasi światło?

Polub nas w mediach społecznościowych i bądź na bieżąco z WBIZNES.COM.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *