Czy Bliski Wschód zrobi dla elektromobilności w Europie więcej niż Bruksela przez lata?
Czy Bliski Wschód zrobi dla elektromobilności w Europie więcej niż Bruksela przez lata?
Bruksela przez lata próbowała przekonać Europejczyków do samochodów elektrycznych m.in. dopłatami, coraz ostrzejszymi limitami emisji CO2 oraz zapowiedzią całkowitego zakończenia rejestracji nowych aut spalinowych już w 2035 r. Państwa i samorządy dokładały własne pakiety zachęt: elektryki mogły poruszać się buspasami, korzystać z bezpłatnego parkowania w centrach niektórych miast, a w wyznaczonych miejscach także z zupełnie darmowego ładowania.
Mimo tych wszystkich działań argument, który może naprawdę przyspieszyć elektromobilność, nie przyszedł z Brukseli. Wyświetlił się na pylonach stacji paliw.
Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie
Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie wywołała potężne zawirowania na rynku paliw. Jeszcze 27 lutego 2026 r. ropa Brent kosztowała 72,48 USD za baryłkę. Dwa miesiące później jej cena chwilowo sięgnęła nawet 126,41 USD – najwyższego poziomu od marca 2022 r (wzrost o ponad 74%).
Skok cen ropy szybko przełożył się na ceny benzyny i oleju napędowego. Według analizy INDICATA w ciągu kilku tygodni ceny paliw na kilku europejskich rynkach wzrosły o co najmniej 17%, a w niektórych przypadkach nawet o ponad 30%.
Geopolityka zrobiła więc to, czego nie potrafiła zrobić żadna kampania informacyjna – natychmiast skierowała uwagę pragmatycznych kierowców na samochody elektryczne.
Ile kosztuje przejechanie 100 kilometrów
W ubiegłym tygodniu litr benzyny Pb95 kosztował średnio 7,99 zł, oleju napędowego 8,89 zł, a LPG 3,08 zł. Są to średnie ogólnopolskie ceny detaliczne opublikowane przez e-petrol w aktualizacji z 16 września 2026 r. Stawki ładowania AC i DC pochodzą bezpośrednio z oficjalnego cennika ORLEN Charge i nie uwzględniają opłat za zbyt długi postój. W przypadku ładowania domowego przyjęto orientacyjny średni koszt energii w taryfie G11 wraz z dystrybucją. Poniższe zestawienie oparto na danych dotyczących średniego spalania Audi Q5 TFSI S tronic (150kW), Audi Q5 TDI S tronic (150kW) oraz poboru energii Audi Q6 e-tron. W wariancie LPG przyjęto hipotetyczną konwersję Audi Q5 TFSI, zużycie gazu wyższe o 20% względem benzyny oraz 5-procentowy dotrysk. Wartość dla LPG jest szacunkiem. Orientacyjne porównanie kosztów na podstawie danych WLTP Audi, średnich cen paliw oraz stawek za energię elektryczną poniżej:
| Napęd | Zużycie na 100 km | Cena | Koszt 100 km |
|---|---|---|---|
| Benzyna | 6,9 l | 7,99 zł/l | 55,13 zł |
| Diesel | 6,35 l | 8,89 zł/l | 56,45 zł |
| LPG | 8,28 l LPG + 0,345 l benzyny | 3,08 zł/l LPG + 7,99 zł/l benzyny | 28,26 zł |
| EV – dom | 18,3 kWh | 1,04 zł/kWh | 19,03 zł |
| EV – publiczne AC | 18,3 kWh | 1,95 zł/kWh | 35,69 zł |
| EV – publiczne DC | 18,3 kWh | 2,69 zł/kWh | 49,23 zł |
Wynik nie pozostawia złudzeń i trudno, by umknął uwadze kierowców. Samochód elektryczny ładowany w domu pokonuje 100 km za około 19 zł. To o niemal 66% mniej niż w przypadku wariantu benzynowego ujętego w zestawieniu i o blisko 33% mniej niż w przypadku LPG, które do niedawna w Polsce uchodziło za najbardziej ekonomiczny sposób zasilania samochodu.
Różnica staje się jeszcze bardziej wymowna wraz z większymi przebiegami. Przy pokonywaniu 20 tys. km rocznie koszt energii samochodu elektrycznego ładowanego w domu wyniósłby około 3,8 tys. zł. W przypadku benzyny byłoby to ponad 11 tys. zł. To 7,2 tys. zł oszczędności rocznie – kwota, dla której większość kierowców znalazłaby zapewne rozsądniejsze zastosowanie niż pozostawienie jej na stacji paliw.
Obraz zmienia się jednak w zależności od miejsca ładowania. Przy korzystaniu z publicznej ładowarki AC koszt przejechania 100 km wzrasta już do około 35,69 zł, a trwający od 5 do 10 godzin postój niezbędny do naładowania znacznej części akumulatora może w trasie zrazić nawet największych entuzjastów samochodów elektrycznych. Szybkie ładowarki DC znacząco skracają ten czas, jednak koszt przejechania 100 km wzrasta wówczas do około 49,23 zł. Przy takim poziomie wydatków oszczędność względem samochodu benzynowego staje się na tyle nieznaczna, że dla wielu kierowców może nie uzasadniać ryzyk i ograniczeń związanych z użytkowaniem auta elektrycznego.
Dla kierowców, którzy mogą ładować samochód w domu i nie jeżdżą w dalsze trasy, różnica w kosztach może być wystarczającym argumentem do wyboru auta elektrycznego. Dla osób dysponujących własnymi instalacjami OZE, zarówno w domu, jak i w miejscu pracy, samochody elektryczne mogą być jeszcze bardziej atrakcyjne. Koszt ładowania może być dodatkowo obniżony, a w niektórych przypadkach zbliżyć się nawet do zera.
Rynek notuje wzrost zainteresowania
Ważny sygnał płynie z napływu nowych zamówień do niemieckich producentów. Według Niemieckiego Stowarzyszenia Przemysłu Motoryzacyjnego (VDA) liczba krajowych zamówień na samochody całkowicie bateryjne wzrosła w sierpniu o 62% rok do roku, a od początku 2026 r. była o 64% wyższa niż w analogicznym okresie w 2025 roku.
Ciekawe wnioski płyną również z danych dotyczących rejestracji samochodów osobowych wszystkich marek w Niemczech. W sierpniu zarejestrowano 68 930 samochodów elektrycznych – o 75% więcej niż rok wcześniej. BEV odpowiadały za 32,4% wszystkich nowych rejestracji. Był to drugi najwyższy miesięczny udział samochodów bateryjnych w historii niemieckiego rynku – po rekordowym grudniu 2022 r., gdy przed ograniczeniem dopłat osiągnął 33,2%.
Rosnącym zainteresowaniem cieszyły się również hybrydy plug-in. W sierpniu zarejestrowano ich 25 406 – o 6% więcej niż przed rokiem. Łącznie BEV i PHEV odpowiadały za ponad 44% wszystkich nowych samochodów zarejestrowanych w Niemczech. Był to najwyższy udział od ograniczenia niemieckiego Umweltbonus pod koniec 2022 r. i drugi najwyższy wynik w historii.
Źródło: VDA report published on 3rd September 2026
Popyt i wnioski
Jeżeli wysokie ceny paliw utrzymają się dłużej, Bliski Wschód może w ciągu kilku miesięcy zrobić dla elektromobilności więcej niż europejska polityka przez ostatnie lata. Nie dlatego, że regulacje przestały mieć znaczenie. To one zmusiły producentów do rozbudowania oferty, a rynek do stworzenia infrastruktury. Jednak dopiero rachunek ekonomiczny może sprawić, że kierowcy chętniej skorzystają z dostępnych alternatyw. Wielu Europejczyków nadal sceptycznie podchodzi do unijnej „zielonej” polityki, ale w obliczu sytuacji geopolitycznej coraz uważniej liczy własne pieniądze.
A może taki efekt jest europejskim rządom na rękę? Skoro wysokie ceny paliw zwiększają ekonomiczną atrakcyjność samochodów elektrycznych i uzasadniają utopijną opowieść o „Zielonej Europie”, a przy okazji generują ogromne przychody do budżetu – motywacja do ich trwałego obniżania może być ograniczona. Tuż za wschodnią granicą Unii litr benzyny 95 kosztuje około 3,41 zł, czyli o blisko 57% mniej niż w Polsce. Nie dowodzi to istnienia zaplanowanego działania, ale pokazuje, że cena przy dystrybutorze nie zależy wyłącznie od notowań ropy.
Zaobserwuj nas w mediach społecznościowych.


